sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 2 [3/6] Błękitny cosiek

Wypadek chyba nie obył się bez uraz - zaczyna mnie boleć głowa ,o zawrotach już nie wspomnę. 
...
 "Już nie mogę ... jak nie przystanę gdzieś na moment to zemdleję. Chwila... czy gdzieś tu ... nie ..." Słuch mnie nie mylił - to płakało dziecko. Teraz z mgły wyłoniło się świtko-podobne stworzenie . Jednak świetliki nie świecą mdło-niebieskim światłem . To coś usiadło na ziemi i zmieniło otoczenie.

Zamiast lasu znajdowałam się w łazience. Całe szczęście ,że nikogo tu nie było. Nie planowałam tu zabawić długo ,więc czym prędzej ruszyłam na zewnątrz. Łazienka była , w porównaniu do tego , gdzie się znajdowała , małym zaskoczeniem ,a mianowicie - na placu cyrkowym. Na terenie festiwalu było wielu ludzi ,ale jedno miejsce szczególnie przyciągało ich uwagę. Musiało to być naprawdę małe ,bo każdy patrzył na cosia z góry. Podeszłam do tłumu gapiów i zobaczyłam małą , ciemnoskórą dziewczynkę ,która bała się wejść na miejsce pokazu , kurczowo trzymając się automatu do gry , podczas gdy rodzice próbowali ją przekonać ,że klauni to fajni ludzie. Znam to uczucie. Chcą cię zabrać gdzieś ,gdzie się boisz wejść . Ale nie , ktoś ma inną wizję  i swój strach musisz ukryć pod maską radosnej i podekscytowanej osoby.
 Akcja toczyła się jeszcze dziesięć minut. Po tym czasie czara się przelała. Rodzice zabrali ją za ubikacje. I to nie mogło obejść się bez komentarzy ludzi ,typu : "Biedne dziecko." , "Mała jest za bardzo rozpuszczona." czy "Dostanie paskiem i będzie święty spokój." . Musiałlam pójść zobaczyć ,co się stanie z dziewczynką. Dobrze myślałam. Za kulisami ojciec bił małą po tyłku ,matka natomiast krzyczała na nią "Tyle razy ci mówiłam ! Dlaczego nie zastosujesz się do moich próśb ? To za trudne ?! Ty chyba niczego nie potrafisz !" . Biedulka na przemian mówiła "Tatusiu ,nie rób ! Tatusiu ,mamusiu ,przeprasiam ! " Mamusiu , prosie , nie krzyc ! Poprawię się , tylko ... ". Nie dokończyła. To widać zaspokoiło opiekunów. Odczekali ,kiedy znikną ślady po płaczu i ruszyli na pokaz. Właśnie wtedy wizja , dosłownie , się rozmyła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz