...
"Już nie mogę ... jak nie przystanę gdzieś na moment to zemdleję. Chwila... czy gdzieś tu ... nie ..." Słuch mnie nie mylił - to płakało dziecko. Teraz z mgły wyłoniło się świtko-podobne stworzenie . Jednak świetliki nie świecą mdło-niebieskim światłem . To coś usiadło na ziemi i zmieniło otoczenie.Zamiast lasu znajdowałam się w łazience. Całe szczęście ,że nikogo tu nie było. Nie planowałam tu zabawić długo ,więc czym prędzej ruszyłam na zewnątrz. Łazienka była , w porównaniu do tego , gdzie się znajdowała , małym zaskoczeniem ,a mianowicie - na placu cyrkowym. Na terenie festiwalu było wielu ludzi ,ale jedno miejsce szczególnie przyciągało ich uwagę. Musiało to być naprawdę małe ,bo każdy patrzył na cosia z góry. Podeszłam do tłumu gapiów i zobaczyłam małą , ciemnoskórą dziewczynkę ,która bała się wejść na miejsce pokazu , kurczowo trzymając się automatu do gry , podczas gdy rodzice próbowali ją przekonać ,że klauni to fajni ludzie. Znam to uczucie. Chcą cię zabrać gdzieś ,gdzie się boisz wejść . Ale nie , ktoś ma inną wizję i swój strach musisz ukryć pod maską radosnej i podekscytowanej osoby.
Akcja toczyła się jeszcze dziesięć minut. Po tym czasie czara się przelała. Rodzice zabrali ją za ubikacje. I to nie mogło obejść się bez komentarzy ludzi ,typu : "Biedne dziecko." , "Mała jest za bardzo rozpuszczona." czy "Dostanie paskiem i będzie święty spokój." . Musiałlam pójść zobaczyć ,co się stanie z dziewczynką. Dobrze myślałam. Za kulisami ojciec bił małą po tyłku ,matka natomiast krzyczała na nią "Tyle razy ci mówiłam ! Dlaczego nie zastosujesz się do moich próśb ? To za trudne ?! Ty chyba niczego nie potrafisz !" . Biedulka na przemian mówiła "Tatusiu ,nie rób ! Tatusiu ,mamusiu ,przeprasiam ! " Mamusiu , prosie , nie krzyc ! Poprawię się , tylko ... ". Nie dokończyła. To widać zaspokoiło opiekunów. Odczekali ,kiedy znikną ślady po płaczu i ruszyli na pokaz. Właśnie wtedy wizja , dosłownie , się rozmyła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz