sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 2 [1/6] "Długa" podróż

Do moich rodziców jest z pół dnia drogi - uroki życia na wsi. Ale to jest sytuacja kryzysowa. 

Ciemno , samotność , jazda na autostradzie wyrytej przy górze ,a pode mną las - normalnie uwielbiam takie przejażdżki . Ta była wyjątkiem . Tyle się tego dnia wydarzyło ... zdrada Miki ,zerwanie z Markusem ,utrata pracy ... to za dużo emocji ,jak na jeden dzień. Co powinnam zrobić ? Jaki dostanę zawód za moje wykształcenie ? Czy mój chłopak mi wybaczy ? ...

- JELEŃ !!! - krzyczałam na całe gardło. Zaczęłam niekontrolowanie kręcić kierownicą do tego stopnia , że zleciałam z klifu. Cudownie. Coś jeszcze do tego ?
...
Ocknęłam się , niestety - nie w mojej sypialni ,a w rozbitym aucie ,leżąc na wraku poduszki powietrznej. Czy mój zegarek działa ? Poza zadrapaniem jest cały. Tata postarał się z tym prezentem.
Wskazuje ... 11 w nocy. Zbierzmy informacje - jestem sama ,w lesie ,z rozbitym samochodzie , bez sygnału , jedzenia ani picia. A ,i z odszkodowaniem dla właściciela. 
Co jest użyteczne ? Posiadam ... zapalniczkę. Gdzieś tutaj jest chyba koc i apteczka. Nie zapominając o oddanym zegarku. Koniec. Dobra , jest w  miarę bezpiecznie ? Na to wygląda. Wyszłam jakoś z tego przeklętego wozu . Jestem chyba cała ,przynajmniej nic mnie nie boli. Teraz chciałabym wyjść z tego lasu. O wspinaczce nie ma mowy za wysoko ,i to w dodatku bez zabezpieczeń. Na pomoc nie mam za bardzo co liczyć - istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo ,że ktoś akurat tutaj zajrzy. Pozostaje iść prosto przed siebie i mieć nadzieję ,że trafię na drogę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz