Leżałam w tym samym łóżku ,jednak przytulanka ,z którą zasnęłam , zniknęła. Byłam przykryta szarym kocem. Odkrywam się i nagle czuję uporczywy chłód. Co się dzieje ? Niech mi nikt nie mówi ,że ta torba tutaj weszła ., jak mogła tutaj wejść ? Dom jest zamarznięty. Teleportacja ? Nie ,to nie są filmy Sci-Fi. Podeszłam do domku dla lalek ,by przypatrzeć się , o dziwo ,znajdującym się tam żołnierzykach ,które w najlepszym czasie, jak gdyby nigdy nic ,ucięły sobie krótką przerwę od służby wojskowej. A obok nich ... strzykawka. Brrr . I była dodatkowo pełna CZEGOŚ , nawet nie chcę wiedzieć czego.
Samoistnie zamknęły mi się powieki oczu. Jak przez mgłę ,mam wizję ... człowiek w upiornej masce klauna , ze strzykawką , nad łóżkiem dla niemowląt.. Drugą ręką klaun łapie dziecko za ramię ,by dać mu zastrzyk ... o Matko ... niech ktoś mu pomoże , teraz !
Właśnie otworzyłam powieki i wizja ustąpiła. Na szczęście . Czułam ,jakby mi ktoś wbijał igłę w oko ... dlaczego tam było cicho ? Wszystko co dotąd widziałam , miało "oprawę dźwiękową" ,ale tu tak nie było ... a dziecko powinno ryczeć. Ruszało się ,więc żyło.
Mój wzrok padł na ślady farb na ścianie. Po bliższym przyjrzeniu się zobaczyłam ,że to były odciśnięte ślady rąk dziecka. Zaczyna mnie boleć głowa . Widzę trójkę dzieci : dwie dziewczynki i chłopca. W tym samym wieku , więc chyba trojaczki ... aach ,ból zwiększa na sile ... potem zostały dziewczynki ,później jest jedna ,następnie widzę inną ,ciemnoskórą . Em ,tak to ta z barankiem. Jest noc i ktoś kopie dołek , a obok niego leżą trzy ciała ... cholera ,ten dom to jakiś psychiatryk ,a ja się do niego nadaję.Koniec.
Sceny się skończyły. Muszę z tego pokoju wyjść. TERAZ. Otwieram drzwi ,wychodzę na korytarz ,a na jego końcu ta kobieta ... och , to już za dużo. Jest przy drzwiach , otwiera je i gestem wskazuje ,bym do tego pokoju nie wchodziła ,sama jednak znika za drzwiami. Jeszcze chwila i to ona otrzyma tytuł normalnej w tym lodowym piekle ,bo robi się tutaj coraz zimniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz