Pustka w głowie ,a czas leci . Póki co ,może chociaż zorientuję się ,z czym muszę się zmierzyć.
"Nareszcie dotarłam do pracy" - pomyślałam - "Byle tylko mnie nie zauważył ... O cholera , szef tu idzie.". Moje spotkania z Kauftmachem nigdy nie należały do przyjemnych - ile razy dziennie się spotykaliśmy ,tyle się ze mną kłócił. Ale teraz miał na co się gniewać ... oj , miał ...
- Sarah ,znowu się spóźniłaś ,do cholery ! A cię prosiłem ! Za każdym razem mówisz mi ,że się poprawisz - ale teraz ja ... JA ...
- Kotuś , nie powinieneś się denerwować ,to ci tylko podwyższa ciśnienie.Wiesz jak daleko ona mieszka. Poza tym , zołść piękności szkodzi , ty mój przystojniaku. - odezwał się głos mojego anioła - żony szefa , Angeli .
Kauftmachowie są ciekawą parką - on jest wysokim bałwanem o surowych rysach ,ona - pulchną ,kochaną kobietą ,podobną do drugiej matki. Marta ,sprzątaczka i moja dość dobra znajoma ,która zna ich od bardzo dawna ,wyjawiła mi główny powód jego zgorzknienia - tzw. "wycieczkę".
Od dość dawna planowali wyjechać nad jezioro - ognisko ,samotność nocą , gorąca czekolada dawały im obraz romantycznie spędzanego czasu . Gdyby wiedzieli ,jak bardzo się mylili. Niewinny wyjazd przerodził się w najgorszy dzień w ich życiu - tego też dnia , w czasie powrotu do domu , mieli wypadek samochodowy. Tak się składało ,że była w siódmym miesiącu ciąży . Jak łatwo możecie się domyślić , dziecko tego nie przeżyło. Doznała także poważnych obrażeń macicy - wystarczających ,by nie mogli sobie już nigdy pozwolić na biologicznego potomka. Dramat wzięty rodem z filmu ,ale jednak prawdziwy.
Do dzisiaj zastanawia mnie ,jak może ona z siebie wykrzesać tyle dobroci ? W imię czego ? Nie wygląda no kogoś ,kto za wszelką cenę chce sobie kogoś zaskarbić - nikogo nigdy w życiu nie wykorzystała ,chyba ,że o czymś nie wiem. Ale po co ? Jest zdolna , wykształcona , uprzejma ... jest wzorem do naśladowania.
- Ale nie będę trzymał tej cholernej pijawki ! Za co ona chce tu pracować ?! Za opierdalanie się ?!
- Kotuś , porozmawiajmy w twoim gabinecie .
Tym razem nie protestował - dobrowolnie poddał się woli żony i odszedł z nią na moment. Mam nadzieją ,ze na dłuższy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz