"O cholera ,o cholera jest źle ! Jest bardzo źle !" Tyle mój mózg zdołał wykrzesać na widok tych stert papieru. "Dobra , może ... zobaczę co ja tu mam ... podanie o prace ... rachunki ... rachunki ... rachunki ... Nie ja tego nie przerobię ! Potrzebuję pomocy . Może Miki ma chwilę."
Jak tu opisać Miki ... ona jest po prostu pupilką szefa. Nigdy się nie męczy ,zawsze uśmiechnięta ,24 godziny na kawie. A co ważniejsze - chyba coś do mnie czuje. Wiem ,to wredne ,ale cel uświęca środki.
- Hej Mik ! Co tam ?
- O ... em ... ja właśnie skończyłam moją pracę. Ale dopiero co przyszłam ,więc pobędę tu jeszcze godzinę ... a ty ? Wszystko dobrze ?
- Ta , nie za bardzo ...
- Co się stało ?
- Miałam wczoraj gości i rozmawialiśmy do pierwszej w nocy ,a mam jeszcze dużo pracy ... a ja ledwo myślę ... - wycedziłam na poczekaniu.
- Hej ,może ci pomogę ?
- A mogłabyś ?
- Pewnie ! Jesteś, em fajną dziewczyną !
Misja zakończona sukcesem. Ale tego jest tyle ,że nawet ona tego nie ogarnie w ciągu ... godziny. Super. Cholernie wspaniale. Chociaż ... eh to jest ryzykowne ...
- Miki ,nie musisz przypadkiem do toalety ? Podobno przed chwilą wypiłaś dwa duże kubki kawy.
- Trzy. Iii chyba masz rację ... Poczekaj chwilę ....
Udało się. Teraz tylko wprowadzić mój plan w życie i będzie doskonale.
Zaczęłam "segregację".
- Muszę tylko usunąć podania o pracę , CV i inne bzdety. Szybko , szybciej! Trzeba usunąć jak najwięcej ! - mówiłam do siebie
...
- Dobra ,sterta zmniejszyła się o około jedną trzecią. Jest postęp. Co ja tu teraz mam ? Reklamy ? A won mi z tym !
...
- Uff ,długo jej nie ma. Muszę po nią pójść. Może się zaklinowała ?
-Miki , jesteś tam ?
Cisza
-Miki ?
Znowu nic. Chyba jej nie ma. Gdzie ona mogła pójść ? Nie ważne - muszę dokończyć pracę - tylko pół godziny ,a ja jeszcze mam trochę pracy.
Wróciłam na moje stanowisko i ... nie mogę , nie możliwe - szef przegląda niszczarkę ,a nad nim Miki ! Jak ta torba tak mogła ?
- Dobrze , żeś w końcu przyszła .- wysyczał szef - Już wszystko wiem dzięki Miki. I zwalniam cię.
Zbaraniałam. Szef jest czerwony ze złości ,tak bardzo , że nawet Angela mi nie pomoże ...
- Wybacz Sarah ...
- Skąd ty o tym wiedziałaś ?!
- Kiedy wróciłam z toalety ,usłyszałam twój plan i ...
- To taka z ciebie koleżanka ?! Myślałam że mnie lubisz !
- I cię lubię ,ale ...
- Ale co ?!
- Praca zobowiązuje ...
Nie wytrzymałam. Postanowiłam pojechać do Marka. On mi na pewno pomoże.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz