niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 3 [7/x] Przejażdżka

Lato 1913 roku - rozpoczynamy naukę jazdy konno dziewczynek,na wsi moich rodziców . Maria bardzo to polubiła. "Konie są takie pełne elegancji. Te piękne proporce , rozwiane grzywy podczas biegu to kwintesencja piękna!" - tak uważała . Julcia nie czuje się zbyt dużej pewności. Wprawi się. Lipiec - Julia w końcu opanowała jazdę w dość dobrym stopniu.
30 lipca - Postanawiają wyjechać na przejażdżkę konną poza obszar wsi. Nie miałem nic przeciwko - w końcu są duże , ale pod jednym warunkiem - jadę z nimi.
Znajdujemy się na polanie koło lasu. Lepiej już wracać - za niedługo słońce zajdzie , ale nagle wyskakuje sarenka przed Marią. Koń się wystraszył i zrzucił ją z siodła. Upada na kamień. Nie rusza się.Pospiesznie zsiadam z konia , podbiegam do niej. Sprawdzam oddech. Jeszcze żyje. Czym prędzej zabieram ją i jej siostrę do domu. Jednak było już za późno. Żona i rodzice byli załamani. "Jak mogłem dopuścić do utraty drugiego dziecka ?"-krzyczał ojciec.

Po tym wydarzeniu zaczęli traktować Julię jak  porcelanową księżniczkę. Nie spuszczali oka z niej choćby na moment.  Upływają trzy lata. Ostatnie dziecko  wyrosło na cud natury - wysoka, zgrabna, kształtna, piękna dziewczyna. Odniosła wielki sukces - udało się jej spełnić marzenie jej i siostry - wyhodowała błękitną różę. Do ideału brakowało tylko jednego i najważniejszego elementu - radości, czegoś, czego nigdy więcej nie zagości w jej życiu. Uprzednio radosne, złote oczy zmatowiały, a z twarzy zniknął uśmiech. Aż do pewnego dnia.